Bardzo często Panie pytają się, co nas Panów podnieca w kobietach. A ja dzisiaj napiszę, co podnieca Was drogie Panie w nas, mężczyznach. Niechętnie, nawet z pewną nieśmiałością piszecie o tym, co Was podnieca. Obawiacie się napisać, co powoduje zwiększone tętno waszego serca, mimowolne odruchy, w których zaczynacie bawić się włosami, zwilżać językiem wargi, sięgać ręką do swojego dekoltu, jakbyście toczyły wewnętrzną walkę – dotknąć się bardziej, mocniej, silniej czy powstrzymać się przed dotykiem siebie…
Ja wiem, że najbardziej podniecającym organem mężczyzny jest nasz mózg – to jest już truizm. Ale porozmawiajmy co Was podnieca. Panowie z przyjemnością się dowiedzą. Od czego zaczniemy?
Co więc podnieca kobiety? Można powiedzieć, że przede wszystkim kobiety podnieca to jak je traktujemy. Gdzieś podświadomie toczy się w nich walka: z jednej strony lubią tę naszą szorstkość, tę pretensjonalność, a z drugiej szukają w nas ciepła, intymności. Kiedy już więc się nami zainteresują, szukają w nas wielu rzeczy, jakie na nie działają. I jak te upragnione przeciwności w nas się proporcjonalnie dopasowują. Skończone chamy albo ciepłe kluchy rzadko podniecają kobietę. Spróbuję opisać więc to, co kobiety podnieca, chociaż jak uczy życie, każda z Was Panie, kocha coś innego, albo raz coś kocha bardziej a coś innego mniej.
Od czego więc zacząć?
Myślę, że najsilniej działa na kobiety nasz zapach. Z jednej strony Panie lubią jak mężczyzna ładnie pachnie, ale z czasem lubią też zapach męskiego , czystego, umytego ciała. Lubią nas wąchać. A to pod pachą, a do wtulając twarz w dołek między naszymi piersiami, czyli przytulając się do naszej „klaty” (jeśli ją facet ma). I słusznie, to miejsce jest na męskim ciele bardzo intensywnie nami „okopcone”. Tu czuć tę mieszankę i naszych perfum, wody kolońskiej i naszego potu (który czasami też bardzo lubicie) i naszego ciała. Pomiędzy piersiami wydzielamy nasze feromony (nie tylko tutaj, ale tutaj są wyczuwalne). I kobiety dlatego lubią się przytulać do naszej piersi. Nie bez powodu – tu, ta nasza mieszanka zapachów na nie działa najmocniej. Oczywiście Panie lubią nas bardziej lub mniej świadomie wąchać po całym ciele. Pachniemy mocno w naszych pachwinach, ale także nas przyjemnie czuć i na karku, na plecach i w okolicach uszu. Jeśli mężczyzna dba o czystość i kąpie się przynajmniej raz dziennie, to jego zapach (a nie smród) działa na kobiety mocno erogennie. A jeśli jeszcze mężczyzna podkreśli swój zapach dobrą wodą? To może naprawdę miło łechtać kobiecy zmysł powonienia, powodując jej rosnące pożądanie.
Panie podnieca najbardziej nasz dotyk i pieszczoty. To oczywiste, kiedyś o nich więcej napiszę. Teraz pójdę dalej.
Wielu Panów zastanawia się, czy Panie interesuje nasze przyrodzenie.
Czy widok naszych „klejnotów” powoduje ich pożądanie czy tylko ciekawość. A także czy liczy się dla nich wielkość, długość czy szerokość? Panie lubią na nasze skarby nie tylko patrzeć, ale lubią je dotykać, trzymać w dłoni, bawić się nimi, pieścić je i się nimi „troskliwie zajmować”. Z doświadczeń z Paniami wynika jedno – przede wszystkim dla nich liczy się szerokość. Długość jest na dalszym planie. Ideałem jest mężczyzna o rozmiarze odrobinie większym niż średni europejski i na tyle szerokim, by kobieta czuła nas w sobie ściśle dopasowanymi od razu. Kobieta woli się rozszerzyć niż kurczyć.
Na pewno zdementuję jedną rzecz – nieprawdą jest, że kobiety kochają naprawdę długie organa męskie. Niestety, dla większości Pań, pomimo ich wielkich zdolności akomodacyjnych, odczuwalny po kochaniu się z takim Marianem ból powoduje z czasem rosnącą do tej nadzwyczajnej długości awersję. Zmienia się to oczywiście w zależności od konstrukcji fizycznej Pań. O zasady i reguły tu trudno ale jak zauważyłem, im dama starsza, tym bardziej interesuje ją długość. Ale od wielkości, na głowę wszystkich Panów bije jedno – umiejętność posługiwania się tym organem.
Choćby wyglądał najwspanialej, choćby był najlepiej dopasowany, choćby budził potężne pożądanie swoim widokiem – to jednak najważniejsze w ars amandi jest to, jak mężczyzna się nim umie posługiwać.
I czy w ogóle potrafi.
Nie ma bowiem gorszej rzeczy, jak samiec, który na sucho w kobietę wchodzi, wykonuje ileś tam miarowych ruchów frykcyjnych, potem w kobiecie eksploduje, a na końcu wyjmuje go z kobiety, czasami durnie zapyta: „Dobrze Ci było kochanie?” (częściej nic nie powie) i się odwróci i zaśnie.
Tym naszym organem trzeba niestety umieć się posługiwać.
Nie tylko jeśli chodzi o grę wstępną, ale przy samym zbliżeniu. Najpierw umiejętność wzbudzenia podniecenia u kobiety rosnącym naszym podnieceniem, potem umiejętność delikatnego wejścia w kobietę, tak by mogła się delektować uczuciem, jak ją wypełniamy. To poczucie rosnącego zbliżenia bardzo podnieca kobietę. Pierwszy moment, gdy nasza „główka” powoli ją otwiera, powoli się w kobietę zanurza, pierwsze pełne wsunięcie, które wyzwala w kobiecie mimowolny jęk rozkoszy, potem powolne wysuwanie się, tak mocno przez kobietę odczuwalne, jakbyśmy mieli z niej wyjść i znowu pchnięcie, czasami gwałtowniejsze, czasami bardziej stanowcze, potem znowu powolne wychodzenie, nawet na tyle by wyjść z niej całkowicie, potem znowu powolne wejście, zakończone mocniejszym pchnięciem, z wyczuciem by wiedzieć, czy nie zadajemy nim bólu. Obserwacja kobiety, czucie jej i patrzenie, jak nasze kolejne wejście zmienia jej twarz, powoduje jej erekcję sutków, albo rumieniec na twarzy i piersiach. I znowu kolejne pchnięcia, wysuwanie się, i znowu i znowu aż poczujemy jak jej słodkości zaczynają pulsować, jak jej ciepło otacza nas szczelnie, to odczuwanie, że coś nas w kobiecie zaczyna obejmować, otaczać, te ciepło, słodkość, podniecenie, które z nas przechodzi na kobietę i do nas wraca, w jej tempie, oddechu, jękach ekstazy czy nawet krzyku, nad którym kobieta nie panuje, czując rozkosz, pożądanie i pragnienie. I moment, który większość kobiet szczególnie tych, które kochają swoich kochanków, uwielbia - to chwila, kiedy czują, że my mamy orgazm. Gdy kobieta czuje jak pulsujemy w niej, jak z całą siłą, mimowolnie wbijamy się w nią, jak ją ściskamy, jak nam się z gardła wydobywa okrzyk, czasami zwierzęcy ryk męskiego orgazmu…
To bardzo podnieca kobietę.
Kobiety bardzo lubią nasze fantazje. Czasami podnieca nas nasza bezwstydność. Pożądanie budzą nasze pośladki. Wiele kobiet lubi nie tylko na nie patrzeć. Wiele kobiet kocha nas pieścić. Uwielbiają gryźć nasze sutki, lizać je i ssać. Lubią szukać na naszym ciele tajemnych miejsc. Lubią nas pieścić, szczególnie, jeśli Ty ją wcześniej zadowoliłeś i w pełni usatysfakcjonowałeś.
Kochają więc czasami zanurzyć się w naszą pachwinę. Poczuć nasz zapach, poczuć w ustach nas samych. Lubią czasami nad nami dominować, wpatrywać się, czy ich pieszczoty nas nie ubezwłasnowolniają. Są kobiety które lubią posmakować nas do końca, poczuć nasze soki w swoich ustach. Są kobiety, które potrafią posunąć się dalej. Mogą przed mężczyzną odkryć przyjemność innych doznań. Podniecają je też nasze uda, lubią nasze stopy. Ja bardzo lubię, jak kobieta zaczyna się o moje udo lub kolano ocierać. Lubię tę słodkość, która czyni moją nogę mokrą i śliską. To miłe, jak wraz z rosnącym podnieceniem, kobieta łapczywie szuka mojego Przyjaciela, by go posmakować i nim się pobawić jednocześnie ocierając się o moją nogę.
Kobiety podnieca też różnorodność. Lubią, jak czasami jesteśmy delikatni, ale kochają też, gdy nagle łapiemy ją od tyłu, opieramy o blat stołu, ścianę czy lustro, chwytami ją gwałtownie za piersi, opieramy ją o ścianę i bez słowa, gwałtownie bierzemy ją od tyłu. Podnieca je również, jak delikatnie ją ugryziemy w kark, ustami chwycimy za ucho, zanurzymy naszą twarz w jej włosach po to, by potem odchylić się, chwycić ją za włosy jedną ręką i gwałtownie zacząć ją ujeżdżać wchodząc w nią z lekka stanowczo i coraz mocniej w niej się poruszając.
Kobiety podnieca masaż, dotyk, różnorodność miejsc, w których wysyłamy do nich sygnał, że je pożądamy. Kochają się też czasami kochać w różnych miejscach, Podnieca je, gdy czasami jesteśmy bezwstydni, gdy na kolacji rodzinnej, siedząc obok niej, nasza dłoń pod stołem zaczyna głaskać ją po wewnętrznej stronie uda. Kochają flirtować, przekomarzać się, prowokować, nie tylko ubiorem. Budzi u nich rosnące pożądanie, gdy my sami zaczynamy je prowokować, gdy zachęcamy do różnych zachowań, gdy pociągamy je za zasłonę w salonie babci, czy gdy w kinie lub teatrze nasza ręką wędruje w miejsca, dla nich słodkie…
Kobiety czasami podnieca, gdy idąc, mimowolnie, czasami otrzemy się o jej pierś, muśniemy ją rękami po plecach, wsuniemy stojąc w metrze rękę, za jej pasek spodni, czy z przodu czy z tyłu. Większość kobiet podnieca czasami bezwstydność. Lubią naszą siłę, kiedy ją ściśniemy, kiedy wciągniemy ją nocą do parku, by pod drzewem zanurzyć naszą twarz między jej nogami i doprowadzić ją do szczytów rozkoszy naszymi ustami...
Nie wymieniłem wielu rzeczy, jakie powodują, że kobieta płonie. Mam nadzieję, że Wy tutaj się trochę zdradzicie. Co Was rozpala. Zapraszam do odważnych słów….
Ja wiem, że najbardziej podniecającym organem mężczyzny jest nasz mózg – to jest już truizm. Ale porozmawiajmy co Was podnieca. Panowie z przyjemnością się dowiedzą. Od czego zaczniemy?
Co więc podnieca kobiety? Można powiedzieć, że przede wszystkim kobiety podnieca to jak je traktujemy. Gdzieś podświadomie toczy się w nich walka: z jednej strony lubią tę naszą szorstkość, tę pretensjonalność, a z drugiej szukają w nas ciepła, intymności. Kiedy już więc się nami zainteresują, szukają w nas wielu rzeczy, jakie na nie działają. I jak te upragnione przeciwności w nas się proporcjonalnie dopasowują. Skończone chamy albo ciepłe kluchy rzadko podniecają kobietę. Spróbuję opisać więc to, co kobiety podnieca, chociaż jak uczy życie, każda z Was Panie, kocha coś innego, albo raz coś kocha bardziej a coś innego mniej.
Od czego więc zacząć?
Myślę, że najsilniej działa na kobiety nasz zapach. Z jednej strony Panie lubią jak mężczyzna ładnie pachnie, ale z czasem lubią też zapach męskiego , czystego, umytego ciała. Lubią nas wąchać. A to pod pachą, a do wtulając twarz w dołek między naszymi piersiami, czyli przytulając się do naszej „klaty” (jeśli ją facet ma). I słusznie, to miejsce jest na męskim ciele bardzo intensywnie nami „okopcone”. Tu czuć tę mieszankę i naszych perfum, wody kolońskiej i naszego potu (który czasami też bardzo lubicie) i naszego ciała. Pomiędzy piersiami wydzielamy nasze feromony (nie tylko tutaj, ale tutaj są wyczuwalne). I kobiety dlatego lubią się przytulać do naszej piersi. Nie bez powodu – tu, ta nasza mieszanka zapachów na nie działa najmocniej. Oczywiście Panie lubią nas bardziej lub mniej świadomie wąchać po całym ciele. Pachniemy mocno w naszych pachwinach, ale także nas przyjemnie czuć i na karku, na plecach i w okolicach uszu. Jeśli mężczyzna dba o czystość i kąpie się przynajmniej raz dziennie, to jego zapach (a nie smród) działa na kobiety mocno erogennie. A jeśli jeszcze mężczyzna podkreśli swój zapach dobrą wodą? To może naprawdę miło łechtać kobiecy zmysł powonienia, powodując jej rosnące pożądanie.
Panie podnieca najbardziej nasz dotyk i pieszczoty. To oczywiste, kiedyś o nich więcej napiszę. Teraz pójdę dalej.
Wielu Panów zastanawia się, czy Panie interesuje nasze przyrodzenie.
Czy widok naszych „klejnotów” powoduje ich pożądanie czy tylko ciekawość. A także czy liczy się dla nich wielkość, długość czy szerokość? Panie lubią na nasze skarby nie tylko patrzeć, ale lubią je dotykać, trzymać w dłoni, bawić się nimi, pieścić je i się nimi „troskliwie zajmować”. Z doświadczeń z Paniami wynika jedno – przede wszystkim dla nich liczy się szerokość. Długość jest na dalszym planie. Ideałem jest mężczyzna o rozmiarze odrobinie większym niż średni europejski i na tyle szerokim, by kobieta czuła nas w sobie ściśle dopasowanymi od razu. Kobieta woli się rozszerzyć niż kurczyć.
Na pewno zdementuję jedną rzecz – nieprawdą jest, że kobiety kochają naprawdę długie organa męskie. Niestety, dla większości Pań, pomimo ich wielkich zdolności akomodacyjnych, odczuwalny po kochaniu się z takim Marianem ból powoduje z czasem rosnącą do tej nadzwyczajnej długości awersję. Zmienia się to oczywiście w zależności od konstrukcji fizycznej Pań. O zasady i reguły tu trudno ale jak zauważyłem, im dama starsza, tym bardziej interesuje ją długość. Ale od wielkości, na głowę wszystkich Panów bije jedno – umiejętność posługiwania się tym organem.
Choćby wyglądał najwspanialej, choćby był najlepiej dopasowany, choćby budził potężne pożądanie swoim widokiem – to jednak najważniejsze w ars amandi jest to, jak mężczyzna się nim umie posługiwać.
I czy w ogóle potrafi.
Nie ma bowiem gorszej rzeczy, jak samiec, który na sucho w kobietę wchodzi, wykonuje ileś tam miarowych ruchów frykcyjnych, potem w kobiecie eksploduje, a na końcu wyjmuje go z kobiety, czasami durnie zapyta: „Dobrze Ci było kochanie?” (częściej nic nie powie) i się odwróci i zaśnie.
Tym naszym organem trzeba niestety umieć się posługiwać.
Nie tylko jeśli chodzi o grę wstępną, ale przy samym zbliżeniu. Najpierw umiejętność wzbudzenia podniecenia u kobiety rosnącym naszym podnieceniem, potem umiejętność delikatnego wejścia w kobietę, tak by mogła się delektować uczuciem, jak ją wypełniamy. To poczucie rosnącego zbliżenia bardzo podnieca kobietę. Pierwszy moment, gdy nasza „główka” powoli ją otwiera, powoli się w kobietę zanurza, pierwsze pełne wsunięcie, które wyzwala w kobiecie mimowolny jęk rozkoszy, potem powolne wysuwanie się, tak mocno przez kobietę odczuwalne, jakbyśmy mieli z niej wyjść i znowu pchnięcie, czasami gwałtowniejsze, czasami bardziej stanowcze, potem znowu powolne wychodzenie, nawet na tyle by wyjść z niej całkowicie, potem znowu powolne wejście, zakończone mocniejszym pchnięciem, z wyczuciem by wiedzieć, czy nie zadajemy nim bólu. Obserwacja kobiety, czucie jej i patrzenie, jak nasze kolejne wejście zmienia jej twarz, powoduje jej erekcję sutków, albo rumieniec na twarzy i piersiach. I znowu kolejne pchnięcia, wysuwanie się, i znowu i znowu aż poczujemy jak jej słodkości zaczynają pulsować, jak jej ciepło otacza nas szczelnie, to odczuwanie, że coś nas w kobiecie zaczyna obejmować, otaczać, te ciepło, słodkość, podniecenie, które z nas przechodzi na kobietę i do nas wraca, w jej tempie, oddechu, jękach ekstazy czy nawet krzyku, nad którym kobieta nie panuje, czując rozkosz, pożądanie i pragnienie. I moment, który większość kobiet szczególnie tych, które kochają swoich kochanków, uwielbia - to chwila, kiedy czują, że my mamy orgazm. Gdy kobieta czuje jak pulsujemy w niej, jak z całą siłą, mimowolnie wbijamy się w nią, jak ją ściskamy, jak nam się z gardła wydobywa okrzyk, czasami zwierzęcy ryk męskiego orgazmu…
To bardzo podnieca kobietę.
Kobiety bardzo lubią nasze fantazje. Czasami podnieca nas nasza bezwstydność. Pożądanie budzą nasze pośladki. Wiele kobiet lubi nie tylko na nie patrzeć. Wiele kobiet kocha nas pieścić. Uwielbiają gryźć nasze sutki, lizać je i ssać. Lubią szukać na naszym ciele tajemnych miejsc. Lubią nas pieścić, szczególnie, jeśli Ty ją wcześniej zadowoliłeś i w pełni usatysfakcjonowałeś.
Kochają więc czasami zanurzyć się w naszą pachwinę. Poczuć nasz zapach, poczuć w ustach nas samych. Lubią czasami nad nami dominować, wpatrywać się, czy ich pieszczoty nas nie ubezwłasnowolniają. Są kobiety które lubią posmakować nas do końca, poczuć nasze soki w swoich ustach. Są kobiety, które potrafią posunąć się dalej. Mogą przed mężczyzną odkryć przyjemność innych doznań. Podniecają je też nasze uda, lubią nasze stopy. Ja bardzo lubię, jak kobieta zaczyna się o moje udo lub kolano ocierać. Lubię tę słodkość, która czyni moją nogę mokrą i śliską. To miłe, jak wraz z rosnącym podnieceniem, kobieta łapczywie szuka mojego Przyjaciela, by go posmakować i nim się pobawić jednocześnie ocierając się o moją nogę.
Kobiety podnieca też różnorodność. Lubią, jak czasami jesteśmy delikatni, ale kochają też, gdy nagle łapiemy ją od tyłu, opieramy o blat stołu, ścianę czy lustro, chwytami ją gwałtownie za piersi, opieramy ją o ścianę i bez słowa, gwałtownie bierzemy ją od tyłu. Podnieca je również, jak delikatnie ją ugryziemy w kark, ustami chwycimy za ucho, zanurzymy naszą twarz w jej włosach po to, by potem odchylić się, chwycić ją za włosy jedną ręką i gwałtownie zacząć ją ujeżdżać wchodząc w nią z lekka stanowczo i coraz mocniej w niej się poruszając.
Kobiety podnieca masaż, dotyk, różnorodność miejsc, w których wysyłamy do nich sygnał, że je pożądamy. Kochają się też czasami kochać w różnych miejscach, Podnieca je, gdy czasami jesteśmy bezwstydni, gdy na kolacji rodzinnej, siedząc obok niej, nasza dłoń pod stołem zaczyna głaskać ją po wewnętrznej stronie uda. Kochają flirtować, przekomarzać się, prowokować, nie tylko ubiorem. Budzi u nich rosnące pożądanie, gdy my sami zaczynamy je prowokować, gdy zachęcamy do różnych zachowań, gdy pociągamy je za zasłonę w salonie babci, czy gdy w kinie lub teatrze nasza ręką wędruje w miejsca, dla nich słodkie…
Kobiety czasami podnieca, gdy idąc, mimowolnie, czasami otrzemy się o jej pierś, muśniemy ją rękami po plecach, wsuniemy stojąc w metrze rękę, za jej pasek spodni, czy z przodu czy z tyłu. Większość kobiet podnieca czasami bezwstydność. Lubią naszą siłę, kiedy ją ściśniemy, kiedy wciągniemy ją nocą do parku, by pod drzewem zanurzyć naszą twarz między jej nogami i doprowadzić ją do szczytów rozkoszy naszymi ustami...
Nie wymieniłem wielu rzeczy, jakie powodują, że kobieta płonie. Mam nadzieję, że Wy tutaj się trochę zdradzicie. Co Was rozpala. Zapraszam do odważnych słów….







-
house:
-
erasta-su:
Pokaż wszystkie (2) ›